Posty: 3. Wylewanie szamba przez sąsiada na naszą działką. Szanowni Państwo. Moi rodzice mieli zamiar sprzedać działki budowlane. Dowiedzieli się o tym sąsiedzi- ustnie zaoferowali cenę- która była drastycznie zaniżona. Moi rodzice nie zgodzili się. 1. Od tamtej pory regularnie wylewają szambo oraz zanieczyszczone wody na
Porażający smród i stada szczurów - to codzienność dla mieszkańców kamienicy w centrum Drezdenka (woj. lubuskie). Wszystko za sprawą jednego sąsiada, Jana J. (63 l.), który zamienił
Dokładnie tak. Dopóki nie nauczysz się słuchać. Często mówię na warsztatach, szkoleniach prelekcjach, że pierw słuchanie to ból, trud i smród. Dopiero gdy nauczysz się nurkować w nim
Wspólnota może wystąpić do sądu z wnioskiem o zlicytowanie mieszkania uciążliwego sąsiada. W takim przypadku należy mieć na uwadze, że pozostali właściciele mieszkań we wspólnocie
Jak inaczej można nazwać słowo smród? Jakie inne formy posiada słowo smród? Synonimy, wyrazy bliskoznaczne i inne określenia słowa smród. W naszym słowniku synonimów języka polskiego istnieją 134 wyrazy bliskoznaczne dla słowa smród. Synonimy te podzielone są na 12 grup znaczeniowych.
Sąsiedzi tuczarni z Krężnicy Okrągłej żalą się, że smród gnojowicy jest nie do zniesienia. Krężnica Okrągła: Mieszkańcy wściekli na sąsiada za potworny smród Autor: Agnieszka
xMWl. Ferma drobiu w Ładnej, z której wydobywają się zapachy utrudniające życie okolicznym mieszkańcom – Codziennie oddychamy takim samym, śmierdzącym powietrzem. Nasze dzieci nie mogą wyjść na zewnątrz. Zdarza się, że wymiotują. Nie ma jak wywiesić prania, bolą nas głowy, a o zaproszeniu znajomych na grilla w weekend nie mamy co marzyć. W takich warunkach nikt nie będzie odpoczywał – mówią wyraźnie wzburzeni mieszkańcy Ładnej, którzy niedawno złożyli oficjalny protest do władz gminy w sprawie nieprzyjemnego zapachu wydobywającego się z pobliskiego kurnika. – To nie jest pierwsza nasza interwencja w tej sprawie. Gmina zapowiadała, że pomoże nam rozwiązać ten problem, jednak ciągle nic z tym nie zrobiono. Smród jest straszny. Kiedy odwiedzają nas znajomi z innych miejscowości, nie możemy wyjść na zewnątrz. Siedzimy zamknięci w domach, zastanawiając się, jak można tu funkcjonować…Dorota Siemek z Urzędu Gminy w Skrzyszowie nie ukrywa, że sprawa nieprzyjemnego zapachu wydobywającego się z kurnika jest znana włodarzom gminy już od dłuższego czasu. Ostatni oficjalny protest ze strony mieszkańców spowodował, że pismo w tej sprawie trafiło do Głównego Inspektoratu Sanitarnego w Warszawie, który przekazał ją Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska w Krakowie.– Podjęto decyzję, aby na terenie kurnika w Ładnej przeprowadzić rutynową kontrolę. Jej wyniki były jednoznaczne. Wszystkie przepisy prawa w zakresie ochrony środowiska są spełnione i nie ma podstaw ku temu, aby miały zostać przeprowadzone dodatkowe prace związane z wyeliminowaniem nieprzyjemnego zapachu. Na podobny problem skażą się również mieszkańcy Skrzyszowa, którzy mieszkają niedaleko kurnika w centrum gminy. Rozmawialiśmy już z właścicielami obydwu obiektów, jednak wyeliminowanie nieprzyjemnego zapachu będzie bardzo Krupa, właściciel fermy drobiu w Ładnej mówi, że kurnik wybudowany został w latach 70. i od tamtej pory przez ponad 40 lat nikomu nie przeszkadzał.– Teraz okazuje się, że grupka ludzi narzeka na smród i dodatkowo robi to anonimowo. Już wcześniej miałem sygnały od jednego z moich pracowników, że ktoś przychodzi i mówi otwarcie, że nie zamierza dalej żyć w takich warunkach. Przypuszczam, że protestują ci, którzy wybudowali się tutaj w ostatnich latach, ale przecież doskonale wiedzieli, że za sąsiada będą mieć moje 10 tysięcy kur! – grzmi właściciel kurnika, dodając, że nie jest prawdą, iż mieszkańcy Ładnej cały czas muszą zmagać się z odorem.– Trwa to od trzech, do czterech tygodni, a później przez miesiąc jest spokój, ponieważ zabieramy się za sprzątanie. To jest wieś i taka branża! Mieszkańcy muszą to zrozumieć. Dawniej konie, świnie, krowy nikomu nie przeszkadzały, a teraz robi się z tego gminy planują zwrócić się z prośbą do właścicieli kurników, aby ci włączali wentylatory w nocy i nie korzystali z nich w weekendy, ponieważ w momencie ich uruchomienia smród jest największy.– Mamy informacje, że nieprzyjemny zapach odczuwają mieszkańcy oddaleni nawet o 2 km od kurnika. Niestety, ale pomimo tego, że zapachy z kurników są uciążliwe dla otoczenia, to nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić. W polskim prawie nie ma definicji smrodu jako czynnika szkodliwego dla otoczenia. Pozostaje jedynie wiara w to, że właściciele obiektów znajdą sposób na przykre fermy podkreśla, że o takie działanie będzie niezwykle trudno, ponieważ nie ma skuteczniejszej metody wentylacji pomieszczeń, jak właśnie wykorzystanie ku temu wentylatorów, a przy temperaturach przekraczających 30 st. C są one wręcz niezbędne.– Wentylatory muszą działać, powietrze musi być cały czas filtrowane. Jedyną opcją jest zmniejszenie hałasu wentylatora, na który również zwracały uwagę osoby piszące skargę. Co prawda przeprowadzone badania wskazały, że hałas w naszej fermie jest w granicach normy, ale jesteśmy w stanie jeszcze bardziej go ograniczyć. W grę wchodzi budowa ekranów akustycznych. Oczywiście o ile wcześniej uda nam się znaleźć na to pieniądze…
Kurnik na 30 tysięcy kur ma powstać we wsi Zajzdra, ledwie 100 metrów od domu państwa Roszczyków. Boją się, że zaleje ich fala smrodu. Wiemy, czym to pachnie. Nie będziemy czekać z założonymi rękami, aż kurnik powstanie, bo potem będzie już za późno - mówią Urszula i Mirosław co dzień mieszkają w Białymstoku. Ale we wsi Zajzdra w gminie Kuźnica mają dom, do którego kiedyś zamierzają się przeprowadzić na stałe. Niedawno dowiedzieli się, że zaledwie 100 metrów od ich domu ma powstać kurnik na 30 tys. kur-brojlerów. - Nie można pozwolić budować fabryki smrodu, siedliska grzybów, wirusów i bakterii w tak bliskim sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych. Tym bardziej, że inwestor dysponuje gruntem położonym z dala od ludzi, gdzie najprawdopodobniej taki kurnik nie wadziłby nikomu - mówi pani Urszula. Mariusz Biryło, który chce w Zajdrze stworzyć kurnik, nie jest rozmowny. - Nie wiem czy w ogóle mam obowiązek tłumaczyć się ze swojej inwestycji - mówi. Wyjaśnia, że kurnik wcale nie będzie za płotem, ale ponad 100 metrów od domu państwa Roszczyków. Do gminy wpłynęła skarga w sprawie kurnika, pod którą podpisały się aż 73 osoby. To nie tylko mieszkańcy Zajzdry, ale także okolicznych miejscowości, Kuźnicy, Pohoran, Saczkowiec, Milenkowiec i Krzysztoforowa. Władze gminy pozostały jednak głuche na ich Czaplejewicz, powiatowy inspektor sanitarny w Sokółce rozumie obawy mieszkańców Zajzdry. Ale rozkłada ręce. Bo prawo w tej kwestii jest bezradne. - Nie ma sztywnych regulacji dotyczących odległości tego typu inwestycji od zabudowań - wyjaśnia e-wydanie »
"Tak to jest, jak mieszczuchy się przeprowadzają na wieś", pisze jedna z osób komentujących nasz materiał o konfliktach na terenach wiejskich głównie między rolnikami, a nowymi mieszkańcami, przede wszystkim przeprowadzającymi się z miast. Powstają na tle hałasu, kurzu czy uciążliwych zapachów. Ministerstwo Klimatu chce uregulować tę ostatnią kwestię i przygotowuje tzw. ustawę temacie ustawy, która ma określić minimalną odległość planowanej np. dużej chlewni czy kurnika od innych zabudowań, przypomina Stowarzyszenie Otwarte Klatki. Odległości ferm przemysłowych od gospodarstw domowych miałaby według propozycji resortu wynosić 500 metrów. To minimalna odległość dla ferm powyżej 500 DJP (czyli np. powyżej 1500 tuczników lub powyżej 52 500 kurczaków).Odór na wsi utrudnia życie mieszkańcomStowarzyszenie uważa, że to za mało. - Odory z wielkich ferm przemysłowych są odczuwalne w odległości nawet do 2-3 kilometrów – mówi Ilona Rabizo z Koalicji Społecznej Stop Fermom Przemysłowym. - Proponowana odległość 500 metrów w żaden sposób nie pomaga mieszkańcom, którzy w dalszym ciągu będą zmagać się z tymi samymi problemami. Jako Koalicja postulujemy, aby jako minimalną odległość przyjęto przynajmniej 2 kilometry - Klimatu w projekcie: Uciążliwość zapachowa jest poważnym problemem, zarówno w skali lokalnej, jak i ogólnokrajowej, na co wskazuje odnotowywana w ostatnich latach tendencja wzrostowa liczby skarg i wniosków jej Klatki posługują się konkretną liczbą: "Od 2012 roku z powodu uciążliwości ferm przemysłowych na terenie całej Polski zarejestrowano już ponad 520 protestów, w tym ostatni głośny w Blizanowie".Projekt ustawy o minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może wiązać się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej:"Dopuszcza się lokalizację planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może wiązać się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej, w odległości mniejszej niż minimalna odległość od budynków mieszkalnych albo budynków o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa lub budynków użyteczności publicznej, szpitali, gospodarstw agroturystycznych, granic uzdrowisk i obszarów ochrony uzdrowiskowej, parków narodowych i ich otulin, pod warunkiem uzyskania zgody właścicieli nieruchomości władających tymi obiektami lub terenami. Zgoda będzie wyrażana w formie aktu notarialnego z wpisem do ksiąg wieczystych".Wasze komentarze dotyczące konfliktów na wsi - rolnicy i nowi mieszkańcyTak, jak zdarzają się rolnicy, którzy nie przestrzegają przepisów - czy to drogowych (poruszają się sprzętem rolniczym po drogach np. z nieodpiętym hederem), czy wykonują opryski w południe - tak są nierolniczy mieszkańcy wsi, dla których wiele, wydawałoby się zwyczajnych gospodarczych zajęć, jest ogromną uciążliwością. To Cię może też zainteresowaćRolnik: - Donoszą na nas! Bo na wsi ma być cicho i czystoPadają pytania komentujących: nie brali pod uwagę podczas zakupu działki i budowy domu, że rolnik obok będzie pracował na swoim polu? Ponownie punkt widzenia okazuje się zależeć od punktu siedzenia. - Dlaczego więc rolnicy im sprzedają ziemię, by nie sprzedawali, nie byłoby problemu. Można by swobodnie konieczne prace wykonać - pisze uważa, że osoby przeprowadzające się z miast na wieś są gośćmi i jej zdaniem muszą dostosować się do warunków. "Jeśli nie pasuje to zostać w mieście i wąchać spaliny, słuchać tramwajów i samochodów! Zamieszkałam na wsi i bardzo mi się podoba. Cały urok obserwować jak zmieniają się pory roku, a z tym praca na polu. A jak wirus opanował, to choć bezpiecznie na spacer można iść". Piotr uważa, że wyżywić może działka ROD: "z działki ROD wyżywisz 4-osobową rodzinę, więc nie macie żadnej karty przetargowej! W Polsce zresztą większość żywności nie pochodzi z Polski", przekonuje internauta. Jadwiga: "Każdy chce jak najlepiej zarobić choćby i na ziemi. Rolnicy nie potrzebują działek, tylko ziemię orną, a tak poza tym zawsze można się dogadać. Rolnicy sezonowo trochę hałasują sprzętem, a ja mam sąsiada, który w każdy wolny dzień grilluje i głośno słuch muzyki, bo twierdzi, że nie po to wybudował się na wsi, żeby nie móc robić, co chce. Więc zamykam okna i jest ok. Troszkę zrozumienia dla wszystkich". Remek: "Od myszy po cesarza wszyscy żyją z gospodarza. Szanujmy rolników, oni produkują żywność ciężką morderczą pracą, pracując po 15 godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu. Niech miasto to w końcu zrozumie, a poniekąd pracę rolnika można nazwać służbą dla kraju, bo dbają o to, żeby żywności nie zabrakło, bo to co polskie jest najlepsze i najzdrowsze". Kamila: Tak to jest, jak mieszczuchy się przeprowadzają na wieś. Przeszkadza im wszystko od jeżdżącego ciągnika czy innej maszyny, po zapach obornika, czy psów szczekających na gospodarstwie. Jak im nie pasuje, to niech wrócą z powrotem do miasta, niech tam podpieprzają sąsiadów za tłuczenie schabowych albo innych rzeczy. Ludziom się w głowach już pier.... . Albo niech się wezmą za porządną robotę, jak mają za dużo czasu na marudzenie. Agnieszka: "Mieszkam na wsi i owszem czuć nie raz co drugi dzień gospodarza, wtedy i much pełno, drogi polne od ciągników zepsute. Pomarudzę sobie pod nosem, ale nigdy do głowy mi nie przyszło, żeby być uciążliwą dla sąsiada, a co dopiero donosić do jakiejś instytucji". Iwona: Nie tylko ludziom z miasta przeszkadza praca rolników i wszystko, co z nią związane, są też i "życzliwi sąsiedzi", którym przeszkadza zapach obornika wywiezionego na polu itp. I wzywają policję, bo kombajn "U nas jest podobnie. Wszedł nam jakiś typ z psem na nasze pole i z problemami, bo my ciągnikiem jedziemy i robimy hałas". Dawid: "Policja w tej sytuacji też nie lepsza, bo zamiast poprzestać na upomnieniu, skoro na wezwanie i tak musi przyjechać, to nie... Znajdą się tacy co jeszcze po 400-500 zł mandatu dadzą, bo się należy, na wsi praca jest przez cały rok. Krowy nie idą na urlop, ale dają mleko każdego dnia. To nie miasto, że miastowy pracuś dostaje 2 tygodnie wolnego i leci na Bahama. Na wsi non stop jest co do roboty, a żniwa to okres krótki, ale pracowity, żeby taki bałwan jeden z drugim mieli co do garnka włożyć. Ale widać, że dalej nie potrafią ludzie tego zrozumieć i uważają, że jedzenie w sklepach nie jest ze wsi, ale z ciężarówki, która je przywiozła... do czego to doszło. Paweł: "W końcu po 30 latach znów wakacje na wsi. Prawda dziś w nocy obudził mnie ciągnik, który zjeżdżał o 1 w nocy z pola. Ale chwała mu za to, lubię chleb". Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Tak uważają inspektorzy ochrony środowiska. Ale o inwestycji w Kurianach zdecyduje burmistrzRegionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku nie ma nic przeciwko budowie kolejnych kurzych ferm w wsi Kuriany (gmina Zabłudów). - Nie zagrażają one środowisku i ludziom. Chociaż może być problem z zapachem. W polskim prawie nie ma norm go określających - przyznaje Beata Bezubik, zastępca dyrektora RDOŚ. Chociażby dlatego mieszkańcy podbiałostockiej wsi Kuriany protestowali przeciwko budowie kolejnych ferm drobiu. W okolicach jest już ich siedem. Mirosław Smakosz, lokalny przedsiębiorca chce wybudować sześć kolejnych. Mają stanąć między Kurianami, Sobolewem oraz Henrykowem. Zajmą 5 hektarów. Okoliczni mieszkańcy chcą zablokować inwestycję. Narzekają, że przykry zapach już teraz czuć nawet w odległości kilku kilometrów. Obawiają się, że gdy powstaną kolejne kurniki, smród nasili się jeszcze bardziej. Pod protestem podpisało się aż 190 osób. Ale to urzędnicy podejmą decyzję o inwestycji. RDOŚ wydała pozytywną opinię, ale postawiła inwestorowi warunki. Powinien utrzymać niski poziom hałasu w dzień i nocy. W kurnikach mają być w kontenery na padłe ptaki, a ścieki odprowadzane do szczelnego zbiornika. Zakazać budowy nie może też Nie jesteśmy właściwą instytucją do prowadzenia postępowania w tej sprawie - mówi Zbigniew Zwierz, powiatowy inspektor sanitarny w Białymstoku. Mieszkańcy się nie poddają. - Dalej będziemy walczyć, po to założyliśmy komitet protestacyjny - zapowiada Wiesław Kalbarczyk. Ostatnie słowo należy do Adama Tomanka, burmistrza Zabłudowa. Zapewnił nas wczoraj, że decyzję podejmie w maju. - Na tym etapie nie mogę powiedzieć jak ona będzie. Moi pracownicy przeprowadzą szczegółową analizę dokumentów. Postępujemy zgodnie z procedurami - deklaruje Adam Tomanek.
Chełm Gmina Sawin 90 osób podpisało się pod protestem przeciwko budowie biogazowni w Sawinie. Prywatny inwestor, któremu chcą pokrzyżować plany, ma w tej okolicy fermę indyków i buduje oborę dla byków. Jak mówią okoliczni mieszkańcy, już teraz fetor z kurnika rujnuje im życie. 23:18 (aktualizacja 23:30) Konsultacje społeczne w sprawie budowy biogazowni odbyły się 23 sierpnia. Spotkanie było burzliwe, a większość mieszkańców wypowiedziała się negatywnie o planowanej inwestycji. Biogazownię chce wybudować miejscowy rolnik. - Byłam na tym spotkaniu i słyszałam, że ludzie boją się i nie chcą biogazowni, ponieważ już mają w pobliżu fermę indyków, buduje się obora dla byków, która też wiąże się z odorem - mówi radna Maria Kubiak- Skórzewska. Złożyła na piśmie wniosek, by wójt gminy Sawin powołał biegłego sądowego w celu ustalenia stopnia uciążliwości zapachowych planowanej inwestycji, z uwzględnieniem istniejącej hodowli indyków. Na sesji odczytano również pismo od mieszkańców Sawina. Wpłynęło do urzędu 17 września. Autorzy pisma zwrócili się do gminy o pomoc w sprawie uciążliwej dla nich fermy indyków, zlokalizowanej w rejonie ulic Polnej i Podgrabowej. Jak napisali, ferma jest blisko budynków mieszkalnych i powoduje "zagrożenie dla zdrowia ludzi. Smród uniemożliwia nam przebywanie na powietrzu, albo wietrzenie mieszkania...od smrodu boli głowa, piecze w gardle, występują torsje". Właściciel fermy buduje też oborę dla byków i chce postawić biogazownię, Zdaniem mieszkańców, będzie to dla nich jeszcze bardziej uciążliwe. Jak mówią, cierpią już od lat. Autorzy protestu podkreślają, że nie są przeciwni temu, żeby ich sąsiad realizował nowe inwestycje. Nie chcą tylko, żeby powstawały w pobliżu ich domów.
smród z kurnika sąsiada